Elbląg,

środa, 16 października 2013

Lokalna historia zabicia misjonarza katolickiego z 23 kwietnia 997 r.n.e.


Historia o Wojciechu - pierwszym polskim katolickim męczenniku- jest skądinąd dziwna. Uderzony wiosłem przez przewoźnika przy przekraczaniu rzeki Osy (nie miał jak zapłacić za przewóz przez rzekę, lub- nie rozumiał dobrze lokalnego języka), łamie różne zakazy i znajduje kres swojej podróży w siedzibie pogańskiego Papieża- Krewe Krewejto.

Droga do śmierci
Z pomocą jednego z pruskich możnych Wojciech i jego towarzysze dostali się na teren osady. Jako goście podlegali ochronie swego gospodarza i dzięki jego pozycji 17 kwietnia 997 n.e. stanęli przed pruskim wiecem- rodzajem miejscowego Sejmu, na którym Wojciech z pomocą tłumacza przemawiał, objaśniając zasady chrześcijaństwa.
Z pochodzenia jestem Słowianinem. Nazywam się Adalbert, z powołania zakonnik; niegdyś wyświęcony na biskupa, teraz z obowiązku jestem waszym apostołem. Przyczyną naszej [tu] podróży jest wasze zbawienie, abyście – porzuciwszy głuche i nieme bałwany – uznali Stwórcę naszego, który jest jedynym Bogiem i poza którym nie ma innego boga; abyście, wierząc w imię Jego, mieli życie i zasłużyli na zażywanie w nagrodę niebiańskich rozkoszy w wiecznych przybytkach.
Napięta sytuacja pogranicza, walki między Słowianami a Prusami, a także być może napięcia między rodzącą się warstwą możnowładczą a dawniejszą formą władzy wiecowej spowodowały, że zgromadzenie ludności nakazało Wojciechowi i jego towarzyszom opuszczenie ziem Prusów, a decyzja ta miała charakter nakazu organu legislacyjnego miejscowych władz.
Nas i cały ten kraj na którego krańcach my mieszkamy, obowiązuje wspólne prawo i jeden sposób życia; wy zaś, którzy rządzicie się innym i nieznanym prawem, jeśli tej nocy nie pójdziecie, jutro zostaniecie ścięci[b].
Jednak po 5 dniach w okolicy pruskiego grodu granicznego Chollin (na południowych brzegach jeziora Drużno, obecnie wieś Święty Gaj)[c] – 23 kwietnia 997 Wojciecha i towarzyszy odpoczywających po mszy odprawionej w świętym gaju (Romowe- główne miejsce kultu, siedziba najwyższego kapłana Krewe Krewejtos) zaskoczyło ich 7 strażników prowadzonych przez kapłana.


W jego "Vita" opisano iż Wojciech złamał zakaz wstępu do świętego lasu pogan. Do takich miejsc nie dopuszczano innowierców. Obawiano się że zgodnie z ówczesną praktyką radykalnych chrześcijan, chcą oni wycinać święte dęby pogańskie, co zresztą Wojciech uczynił podczas swojej wyprawy, w pobliskim mieście „urbs Gyddanzyc“ (Gdańsk?) rozkazując wycięcie świętego dębu.

Inne wersje przyczyn śmierci to chęć utrzymania władzy przez słowiańskiego papieża Krywe, domniemany w literaturze spisek pogańskich kapłanów etc.Kapłani ci byli znani z ofiar z ludzi, niektórych spalali żywcem, czasem sami kończyli żywot w płomieniach.

Wojciech – jako przywódca – uderzony toporem lub włócznią w serce, został zabity przez Prusa imieniem Sicco, który – wg żywotów – miał wcześniej stracić w walkach z Polakami brata. Ciału odcięto głowę i nabito na pal wyrazem hańby. Jego towarzyszy oszczędzono i odesłano do Polski. Głowę z pala zdjął potajemnie i przewiózł do Gniezna nieznany Pomorzanin.

opr. af na podst. Wikipedia oraz załączonej literatury

a↑ W rzeczywistości Stefan I Święty przyjął chrzest w roku 974
b↑ cytaty za: Vita sancti Adalberti Jana Kanapariusza
c↑ Aleksander Czechowski w swojej szczegółowej pracy Opis ziem zamieszkanych przez Polaków wydanej w Warszawie w 1904 podaje na str. 329, że św. Wojciech zginął w okolicach pruskiego miasta Rybaki (obecna nazwa Primorsk), a także wspomina, że miejsce śmierci biskupa zostało oznaczone pięknym krzyżem wystawionym w 1831 roku przez polską hrabinę – Wielopolską. Wersję tę może w pewien sposób potwierdzać fakt istnienia w tym mieście przed II wojną światową kościoła ewangelickiego (został całkowicie zniszczony w 1945) w którym jedną z kaplic była katolicka kaplica nosząca nazwę św. Wojciecha















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz